Największa osobowość w historii polskiego tenisa! Zwycięzca Autralian Open i Finalista Masters Series. Jeden z najlepszych tenisistów świata w latach 1976-1983. Obywatel świata, w duszy Polak, uznawany za jednego z najbardziej wpływowych Polaków za granicą. Już w dzieciństwie interesował się malarstwem. Pierwsze zarobione na korcie pieniądze inwestował w nieruchomości oraz dzieła sztuki. Obecnie jest posiadaczem ponad pół tysiąca płócien. Jedna z największych kolekcji w Polsce. Właściciel Galerii Fibak, chętnie dzieli się swoją wiedzą, często organizuje wystawy obrazów. Prywatnie przyjaciel, mąż i kochający ojciec. Koneser życia, smakosz tego, co najlepsze...
Biografia
Wojciech Fibak urodził się 30 sierpnia 1952 roku w Poznaniu. Do gry w tenisa namówił go ojciec Jan (prof., chirurg - jego matka Joanna - chemik). Jako mały chłopiec Wojtek odbijał w domu o ścianę nad łóżkiem rodziców po kilkaset wolejów. Jak się później okazało to uderzenie było mocną stroną polskiego tenisisty. Na kort zaprowadził go ojciec, który był jego pierwszym doradcą i nauczycielem. Fibak zaczął grać w AZS-ie Poznań. Jego wielki talent i możliwości zauważył trener i kapitan PZT (Polski Związek Tenisowy) Zbigniew Bełdowski.
W roku 1970 (w wieku 18 lat) Fibak został mistrzem Polski juniorów i seniorów w hali. Mimo, że nie uważano go za najlepszego juniora, to Bełdowski wierzył w tego chłopca i wysłał go w 1973 roku na turniej Trofeo Bonfiglio do Mediolanu. Impreza ta rozgrywana była od 1959 roku, a wygrywali ją tacy gracze jak: John Alexander (1969, 1970), Jan Kodes (1967), Adriano Panatta (1971), Corrado Barazzutti (1972), później będą triumfować Balazs Taroczy (1975), Tomas Szmid (1976), Ivan Lendl (1978). Był to turniej z początku uważany za nieoficjalne mistrzostwa Europy dla zawodników poniżej 21 lat, ale następnie startowali tam gracze z innych kontynentów (np. wspomniany John Alexander)...
A więc Wojciech Fibak pojechał na turniej Trofeo Bonfiglio w roku 1973 i wygrał całe zawody , pokonując w finale obrońcę tytułu Włocha Corrado Barazzuttiego w 5 setach (6-0 6-3 1-6 6-8 6-1!!!)
Rok później (1974r) 22-letni Fibak zaryzykował. Rozpoczął granie z najlepszymi. Najpierw w Monachium odpadł w II rundzie (w pierwszej grze pokonał znanego Australijczyka Ruffelsa , w drugiej uległ Van Dillenowi). W kwietniu wystąpił w reprezentacji przeciwko ekipie Węgrów. Zwyciężył Szoekego , wygrał z Tadeuszem Nowickim debla. Przy stanie 2-2 doszło do decydującego spotkania: Fibak - Taroczy. Taroczy wygrywał 6-4 4-6 7-5 5-4 i miał serwować. Wskutek zapadających ciemności mecz przełożono na dzień następny. W poniedziałek dokończenie: Balazs podaje i jest 40-0 (3 piłki meczowe!). Jednak wtedy Fibak zaczął odrabiać straty i wygrał czwartego seta 7-5 , a piątego 6-4! Zaś Polska pokonała Węgrów 3-2! Potem niewiele się Fibakowi udawało , ale spróbował szczęścia i pojechał (ze 130 dolarami w kieszeni!) na hiszpańskie tournee do Madrytu i Barcelony...
W Madrycie (musiał grać wcześniej eliminacje) odpadł w drugiej grze , zaś w Barcelonie pokonał Arthura Ashe`a oraz znanego Hiszpana Gisberta i przegrał dopiero w ćwierćfinale! Tak zaczęła się wielka kariera polskiego tenisisty, zdobył pierwsze punkty w rankingach ATP i GP, nie musiał występować już w kwalifikacjach. Kiedy do Polski nadeszła sensacyjna wiadomość o pokonaniu czarnoskórego Amerykanina niektórzy (jak prezes PZT - nie był nim pan Bełdowski) wyrażali się lekceważąco: "Wielkie mi rzeczy: Ashe to już przebrzmiała pieśń". Tylko, że rok później Ashe wygra w finale Wimbledonu z samym Connorsem i zostanie pierwszą rakietą świata...
Fibak po swoim sukcesie stał się uparty, sumienny, prowadził notatki o sposobie gry rywali, ich plusach i minusach. Stwierdził jednak, że najważniejsza jest forma, a zapiski to tylko rzecz pomocnicza...
Rozpoczyna sezon 1975 pierwszymi poważniejszymi sukcesami jak: ćwierćfinał Hamburga (Bertolucci) czy IIIr US Open (Harold Solomon 6-4 0-6 6-7). W deblu wiedzie mu się jednak zdecydowanie lepiej, wygrywa Madryt i Monachiuum-GP oraz jest w finale Hamburga (z Kodeszem), wygrywa Hilversum i dzieli pierwsze miejsce z powodu deszczu w Lousville (wszystko z Vilasem), zwycięża w Paryżu-hali oraz Devarze (z Meilerem), jest w finale Barecelony (z Meilerem) i Indianapolis (z Pohmannem)... W singlu startuje też w Wimbledonie (Ir - Jaidip Mukherjea 6-4 5-7 7-9 4-6) oraz Roland Garros (również pierwsza runda - Kodes 6-2 3-6 6-8). Na koniec sezonu jest 58 ATP (singiel) i 6 GP (debel).
Rok 1976 przynosi Fibakowi pierwsze poważne sukcesy: w singlu dochodzi do finału dużego turnieju Monte Carlo (pokonuje w ćwierćfinale Bjorna Borga 7-6 6-4, w półfinale partnera deblowego Karla Meilera, w finale ulega jednak 1-6 1-6 4-6 Vilasowi). Tydzień później wygrywa już swój pierwszy turniej w karierze: Sztokholm (ćwierćfinał 4-6 7-5 7-6 z Vilasem półfinał 6-4 7-5 z Okkerem , finał 6-4 7-6 z Nastasem!!!). Następnie wygrywa Fibak Bournemouth (w finale bije Manuela Orantesa 6-2 7-9 6-2 6-2) , Wiedeń (Raul Ramirez pokonany 6-7 6-3 6-4 2-6 6-1), jest w finale Lousville (Solomon 2-6 5-7), Indianapolis (Connors 2-6 4-6), Toronto (Vilas), w półfinale Londynu (Tanner), w 1/8 Roland Garros (Dibbs 6-7 7-5 3-6 4-6)... Kwalifikuje się do turnieju Masters, gdzie w grupie pokonuje Orantesa 7-5 7-6, Dibbsa 6-2 6-4, przegrywa z Tannerem 6-7 3-6; w półfinale ogrywa Vilasa 6-2 6-2 5-7 3-6 8-6. W finale spotyka się znów z Manuelem Orantesem i prowadzi 7-5 2-6 6-0 4-1... Telewizja włącza się w ostatniej chwili. Podczas przerw w grze reporter telewizyjny przeprowadza wywiad ze znanym aktorem filmowym Kirkiem Douglasem (wywiad idzie na całą halę w Houston): "Who do I think will win? Well , Fibak has a terrific lead now and he`s playing so well" ("Kto według mnie wygra? Fibak ma tak wielką przewagę i gra tak dobrze" - zauważa aktor...) "But you can never discount Orantes. He never knows he`s beaten!" ("Ale nie wolno nie doceniać Orantesa! On nigdy się nie poddaje!") - dodaje pani Douglas... I stało się. Hiszpan przełamał dwukrotnie serwis Polaka - wygrał tiebreaka 7-6(1), a następnie piątego seta łatwo 6-1... Tak więc Fibak stracił (może najważniejsze zwycięstwo w karierze!?) i przegrał 7-5 2-6 6-0 6-7(1) 1-6... Był to bardzo udany rok dla Polaka, ale miał również kilka słabszych występów jak II rundzie Wimbledonu (Pinner 3-6 8-9 3-6) czy pierwsza w US Open. W deblu zaś wygrał Monte Carlo (Meiler) i dwa razy był w finale co dało udział w turnieju WCT w Kansas City. Awansowali tam do finału i pokonali parę Lutz/S.Smith 6-3 2-6 3-6 6-3 6-4!!!
W sezonie 1977 Wojtek wygrywa Monterrey (Gerulaitis) i jest w finale Meksyku. W cyklu GP wygrywa Duesseldorf (Moore) oraz jest w finale Kolonii (Borg) i Wiednia (B.Gottfried). Dochodzi do ćwierćfinału Rolanda Garrosa (Vilas 4-6 0-6 4-6) oraz 1/8 finału Wimbledonu (Borg 5-7 4-6 2-6) i US Open (B.Gottfried 7-6 3-6 4-6). Dochodzi też do finału singlowego WCT w Dallas (Gerulaitis 6-1 6-3 0-6 2-6 3-6). Kolejne sukcesy deblowe: wygrywa South Orange, Sztokholm, finał turnieju WCT w Kansas City, wygrywa Birmingham, Meksyk, Richmond, Toronto, Rotterdam...
W roku 1978 wygrywa Kolonię (w półfinale bije Johna McEnroe 5-7 6-1 6-1, w finale Vijaya Amritraja 6-2 0-1 krecz Amritraja), finalista Hamburga (Vilas 2-6 4-6 2-6). Jest w 1/8 finału Wimbledonu (S.Mayer 4-6 2-6 8-6 6-1 5-7) i Roland Garros (3-6 5-7 1-6 z Dibbsem). Dochodzi też do III rundy Australii (Hank Pfister 3-6 6-7 1-6) oraz USA (B.Walts 4-6 5-7). W deblu wygrywa aż 9 turniejów: Toronto, Houston, Hamburg, zawody Woodlans i Sztokholm (wszystko z Okkerem), Madryt (z Kodeszem), Lousville (z Peccim), Bazyleę (J.McEnroe i Australian Open (z Warwickiem!). To największy sukces Polaka w turnieju wielkoszlemowym!
Sezon 1979 rozpoczął zwycięstwami w Denver (Amaya 6-4 6-1) oraz Stuttgarcie-hali (Vilas 6-2 6-2 3-6 6-2); osiągnął też finały w Monachium-clay (Orantes 3-6 2-6 4-6), Wiedniu (S.Smith 4-6 0-6 2-6) oraz Kolonii (G.Mayer 3-6 6-3 1-6). Doszedł do 1/8 finału Roland Garros (Dibbs 6-4 4-6 1-6 6-1 4-6), drugiej rundy US Open (Noah 4-6 4-6 6-7); odpadł zaś po pierwszej grze w Wimbledonie (B.Man Song Hong 6-4 7-6 4-6 2-6 7-9). Wygrał 4 turnieje deblowe z Okkerem: Filadelfię, Stuttgart, Memphis, Monachium.
Rok 1980 był chyba najlepszym (obok 1976) w karierze Fibaka. Wygrał turnieje w Dayton (B.Man Song Hong 7-6 6-3), Nowym Orleanie (B.Teacher 6-4 7-5) oraz Sao Paulo. Ćwierćfinalista Wimbledonu (B.Gottfried 4-6 6-7 2-6) , Roland Garros (Gerulaitis 3-6 7-5 4-6 6-3 3-6!) oraz Flushing Meadows (Kriek 6-4 2-6 6-3 1-6 6-7), finalista Stuttgartu-clayu (Gerulaitis 2-6 5-7 2-6). W deblu wygrał Birmingham (z Okkerem) i Stuttgart (ze Szmidem)...
Sezon 1981 przyniósł Fibakowi zwycięstwo w Gstaad (Noah 6-1 7-6), finał w Filadelfii (Tanner 2-6 6-7 5-7), półfinał Monterrey, 1/8 finału Roland Garros (Pecci 2-6 3-6 3-6), Wimbledonu (Connors 3-6 2-6 4-6), I rundę US Open (Curren 6-7 4-6 6-7).
W 1982 roku wygrał Paryż-halę (Scanlon 6-2 6-2 6-2), Amsterdam (Curren 7-5 3-6 6-4 6-3), Chicago (B.Teacher). Ćwierćfinalista Rzymu (P.Arraya 6-2 3-6 2-6) , I runda USA (Ch.Mayotte 4-6 6-3 6-3 6-7 2-6), finalista Neapolu (Lendl) i Dortmundu (B.Teacher).
W 1983 roku osiągnął ostatni finał w karierze (Bazylea - Gerulaitis 6-4 1-6 5-7 5-5 krecz Wojtka). Był też w ćwierćfinałach: Detroit, Filadelfii, półfinale Nancy, ćwierćfinale Gstaad, Kitzbuhel, półfinale Monachium (clay). Odpadł po II rundzie Wimbledonu (B.Teacher 6-7 6-2 6-4 5-7 1-6) i pierwszej RG (B.Fritz 5-7 6-7 6-4 3-6).
Rok później (1984) osiąga: półfinał Filadelfii (J.McEnroe 2-6 6-7), ćwierćfinały Gstaad, Wiednia, Sztokholmu, Memphis, III rundy RG (Taroczy 6-2 6-4 3-6 2-6 4-6). Odpadł wcześnie w Wimbledonie i US Open (pierwsze rundy - w Wimbledonie pokonał go Hlasek 7-5 4-6 6-2 6-1 , zaś w USA Sundstroem 7-5 2-6 6-0 6-3)...
Rok 1985 przynosi coraz słabsze starty Fibaka w singlu, ale w deblu wciąż szło mu nie najgorzej - wygrał z Beckerem w Monachium, Currenem w Brukseli, S.Mayerem w Kolonii i Wiedniu. W singlu odpadał po pierwszych rundach Wimbledonu (M.Leach 6-7 4-6 1-6), USA (Leconte 4-6 3-6 4-6) i RG (J.L.Maeso 0-6 2-6 1-6). Miał kilka lepszych występów takich jak: półfinały Toronto (Jarryd 6-4 4-6 3-6) i Bazylei (Edberg 3-6 1-6), ćwierćfinał Gstaad (J.Nystroem 6-7 0-6).
W sezonie 1986 Fibak dotarł jedynie do ćwierćfinału Rotterdamu. W "Wielkim Szlemie" odpada w II rundzie Wimbledonu i pierwszej US Open.
Rok 1987 bez szczególnych osiągnięć, zaś w 1988 roku kończy karierę po starcie w swym ostatnim (i jedynym w 1988 r.) turnieju w Rotterdamie (1/8 finału - przegrał z M.Srejberem 2-6 6-4 3-6)...
Wojciech Fibak - to największa gwiazda polskiego tenisa (obok Jadwigi Jędrzejowskiej). Wygrał w karierze 16 turniejów ATP i GP oraz osiągnął 18 finałów. W deblu wygrał 43 turnieje.
Tak o nim powiedzieli jego najwięksi rywale:
B.BORG: "Wspaniały timing, lekkość gry, tenis intelektualny, wzorowy kolega i partner. Braki? Wydaje mi się, że w parze z zaletami nie idzie kondycja, chyba zbyt mało pracowano nad nim, gdy był juniorem".
J.CONNORS: "Nigdy nie wiem co zagra, ale lubię z nim grać, nasz tenis jest dzięki niemu bogatszy, satysfakcja ze zwycięstwa pełniejsza, gdy wygrywa się z tak inteligentnym, przebiegłym rywalem. Braki? Przede wszystkim serwis. Ale przecież i ja mam nie lepszy, trudno zresztą umieć wszystko. Aha, jest taki, Borg. Ten umie prawie wszystko".
G.VILAS: „Gdyby urodził się kilka lat wcześniej, może byłby najlepszy. Jego tenis nie zawsze jest w stanie sprostać wielogodzinnym bojom, szczególnie teraz, gdy czołówka jest tak szeroka i wszyscy walczą do upadłego, bo tyle jest pieniędzy do wygrania. Zdarzały nam się mecze, że przegrywałem sety niemal do zera i naprawdę nie wiedziałem, jak to się dzieje. Fibak jest zawodnikiem o znakomitej intuicji i zawsze na korcie jest tam, gdzie powinien być. Kiedy ma swój dzień, w grze przy siatce jest równie dobry, jak Connors czy McEnroe, lepszy ode mnie, Borga czy Lendla. Gdyby się konsekwentnie specjalizował w deblu, byłby z pewnością jeszcze długo bezspornie numerem 1 w tej konkurencji. Kiedy był jeszcze "nową twarzą" między nami, wygraliśmy razem turnieje deblowe w Hilversum i Lousville, równie dobrze grało mi się tylko z Tiriacem i czasami z Clercem".
I.LENDL: "Dużo zawdzięczam Wojtkowi, wiele się od niego nauczyłem, nie tylko w tenisie. Tak , jest kimś w rodzaju mojego mentora, doradcy, opiekuna. To, że zdobyliśmy Puchar Davisa to też w jakiejś mierze jego zasługa, był w Pradze z nami i słuchaliśmy jego rad. Łączy nas przyjaźń, w jego domu czuję się, jak w domu rodzinnym".
B.GOTTFRIED: "W Ameryce było i jest zawsze kilkunastu tenisistów, którzy mają szanse na wygranie Wimbledonu czy Paryża, rekrutujących się z kilkunastu tysięcy uzdolnionych graczy, wyróżniających się wśród kilkunastu milionów grających u nas w tenisa wyczynowo. O awansie i klasie decyduje selekcja, zmuszająca do maksymalnego wysiłku i zdyskontowania talentu. My jesteśmy efektem produkcji masowej, Fibak to jakby wyrób ręczny (hand made), rodzynek. I jeśli mimo to tak się wybił, to chyba najlepiej świadczy o jego klasie i wartości. Braki? Wydaje mi się, że często nie potrafi poddać doraźnej korekcie tego, co mu nie wychodzi w grze, nie dysponuje perfekcyjnym systemem samokontroli".
J.McENROE: "Wygrał ze mną kilka razy, to chyba najlepiej świadczy o jego klasie... Tylko o kilku zawodnikach można powiedzieć, że wnieśli jakieś wartościowe elementy do tenisa, że są nieporównywalni albo trudni do włożenia do jakiejś szuflady z kilkoma nazwiskami. On do nich należy. Braki? Zbyt duże wahanie formy".
LOKATY W RANKINGU ATP (1975-1983):
1975: 58
1976: 14
1977: 13
1978: 21
1979: 15
1980: 14
1981: 18
1982: 22
1983: 24
LOKATY W CYKLU GRAND PRIX (1975-1983):
1975: 30
1976: 8
1977: 13
1978: 14
1979: 12
1980: 15
1981: 18
1982: 35
1983: 24
W latach 1984-88 na dalszych pozycjach rankingu ATP.
Fibak wygrał w karierze z Connorsem (pierwszy raz w 1981r w Filadelfii!), Borgiem, J.McEnroe, Gerulaitisem, Vilasem i Edbergiem. Słynął on z lekkości gry, wspaniałych wolei i szybkich nóg. Najwięcej wygranych meczów w reprezentacji Polski (30) w Pucharze Davisa. Mistrz Wimbledonu w deblu w kategorii powyżej 35 lat (1996) , kapitan reprezentacji Polski w PD (1990-91), były Prezes Polskiego Związku Tenisowego. Twórca turnieju Polish Open - otwartych międzynarodowych mistrzostw Polski. Jako trener i menedżer doprowadził Ivana Lendla w latach 1979-1985 do 1 miejsca w rankingu ATP, a Henriego Leconte do finału Roland Garros`88.
W swojej karierze zarobił na korcie około 3 milionów dolarów.